Zygmunt Miłoszewski to powieściopisarz, publicysta oraz współautor scenariuszy filmowych i telewizyjnych. Wraz z Mają Hirsch, Antkiem Królikowskim, Natalią Przybysz, Renatą Kaczoruk i Liroyem wyruszył w rejs przez Atlantyk w nowym show TVN. Przeczytaj, kim jest Zygmunt Miłoszewski i jakie jego książki napisał. zygmuntmiloszewski
1936 - Beryl Markham zostaje pierwszą kobietą, która przeleciała przez Atlantyk ze wschodu na zachód 1936 - Louise Thaden i Blanche Noyes pokonały męskich pilotów startujących również w Bendix Trophy Race, pierwszym zwycięstwie kobiet nad mężczyznami w wyścigu, w którym mogli wziąć udział zarówno mężczyźni, jak i kobiety
Aleksander Doba wyrusza na III Wyprawę Transatlantycką pod koniec maja. outdoormagazyn.pl | 2016-04-08. Aleksander Doba potwierdził datę wyruszenia na swoją III Wyprawę Transatlantycką – wystartuje 29 maja z Nowego Jorku. Wcześniej z sukcesem udało mu się zebrać wymagane fundusze na wyprawę za pośrednictwem portalu PolakPotrafi.
Tutaj można śledzić na żywo, gdzie obecnie jest Aleksander Doba. Przeczytaj wywiad z pierwszym człowiekiem, który samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki przy użyciu siły mięśni. Tutaj możesz znaleźć książkę Aleksandra Doby, a jej zakup wspomoże wyprawę.
Zawsze, gdy program Przez Atlantyk jest emitowany w telewizji, można go obejrzeć na żywo na dowolnym urządzeniu, korzystając z serwisu WP Pilot. Oglądaj ulubione programy, filmy i seriale na WP Pilot, kiedy chcesz i gdzie chcesz. Telewizja online – bez umów i dekoderów, dostępna na telewizorach i smartfonach.
Polak wyruszył na swoją trzecią kajakową wyprawę przez Atlantyk 16 maja z Barnegat Light w Stanach Zjednoczonych. Dotarł do brzegu po 4 miesiącach samotnego rejsu, przebyciu ponad 4 tys. mil morskich i pokonaniu licznych przeszkód. Zgodnie z obietnicą, cel został osiągnięty przed jego 71. urodzinami, które przypadają 9 września.
7sSa1. 110 dni - tyle zajęło Aleksandrowi Dobie przepłynięcie kajakiem z USA do Francji. Choć Atlantyk straszył Polaka prądami i sztormami, to - zgodnie z obietnicą - udało się go pokonać jeszcze przed 71. urodzinami, które przypadają 9 września. Ostatnia, trzecia wyprawa przez Ocean Atlantycki, miała być dla kajakarza zdecydowanie najtrudniejsza. Doświadczony podróznik z Polic płynął bowiem po dużo bardziej wymagającej północnej ścieżce. Przewidywania się sprawdziły, a komplikacje pojawiły się już na samym początku drogi. Jeszcze w Stanach Zjednoczonych, tuż po starcie, Polak natrafił na gwałtowny sztorm, który zmusił go do kilkudniowej pauzy w porcie Barnegat. Stamtąd, gdy woda się uspokoiła, 16 maja wyruszył w ostateczną drogę w kierunku Europy. Tą ścieżką płynął Aleksander Doba Foto: Google Earth Prawdziwy kryzys nastąpił pod koniec czerwca. Około 700 mil morskich od wybrzeża USA, na skutek kolejnego sztormu o sile 8 stopni w skali Beauforta, w kajaku Doby poważnej awarii uległ ster. Istniało zagrożenie, że 70-latek będzie musiał zostać ewakuowany. Na szczęście kajak został naprawiony na oceanie przez marynarzy statku Baltic Light. Doba w krótkiej rozmowie z Piotrem Chmielińskim tak relacjonował końcową fazę wyprawy: - Przez ostatnie trzy doby, od rana do wieczora, walczyłem z prądami, które były dla mnie bardzo zaskakujące. W nocy miałem alarmy kolizyjne, dlatego nie mogłem spać. Końcówkę wyprawy miałem bardzo wyczerpującą, ale satysfakcja jest ogromna - stwierdził. Dziś o godz. 12:45 we francuskim porcie Le Conquet odbyło się oficjalne przywitanie Doby.
5 lis 02 15:02 Ten tekst przeczytasz w mniej niż minutę Peter Bay, 44-letni Brytyjczyk, przepłynął kajakiem Atlantyk. Ponad 3 miesiące po wypłynięciu z Nowej Fundlandii w Kanadzie dobił do zachodnich wybrzeży Irlandii. Peter Bay, były żołnierz, który obecnie jest nauczycielem, i jego załoga przez ostatnie tygodnie walczyli z rozszalałym morskim żywiołem. We wtorek, 4 września, została przerwana z nimi łączność radiowa. Aby odnaleźć podróżnika płynącego w ośmiometrowym kajaku, jego przyjaciele wynajęli helikopter. Wcześniej kajakarza uratował kuter rybacki. Członkowie jego załogi uważają, że Peter Bay jest pierwszym człowiekiem, któremu udało się przepłynąć kajakiem Atlantyk. Brytyjczyk próbował już przepłynąć Atlantyk w ubiegłym roku lecz jego kajak okazał się nieszczelny i w końcu zatonął, a on sam przez 30 dni dryfował w lodowatych wodach północnego Atlantyku aż odnalazła go kanadyjska straż nadbrzeżna. Data utworzenia: 5 listopada 2002 15:02 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.
opublikowano: 02-02-2011, 16:42 65-letni kajakarz z Polic (Zachodniopomorskie) Aleksander Doba jako pierwszy Polak przepłynął samotnie kajakiem Atlantyk. W środę, po 99 dniach żeglugi, dopłynął do Brazylii - poinformował PAP współorganizator wyprawy Jerzy Arsoba. Doba jest czwartym kajakarzem na świecie, któremu udało się pokonać Atlantyk. Dobił kajakiem do brzegu w miejscowości Acaran niedaleko miasta Fortaleze. Na kajakarza oczekiwali ambasador Polski w Brazylii Jacek Junosza-Kisielewski i przedstawiciele tamtejszej Polonii. Aleksander Doba wypłynął w samotny rejs 26 października 2010 r. z Dakaru w Senegalu. Przepłynął ponad 5,5 tys. km. Dziennie pokonywał od 50 do 80 km. "Doba jest szczęśliwy i bardzo, bardzo zmęczony" - powiedział Arsoba, który uczestniczył w powitaniu kajakarza. Jak wyjaśnił, Doba przez ostatnie dni wyprawy spał po dwie godziny na dobę. Cały czas wiosłował, a po cztery godziny dziennie obsługiwał ręczną odsalarkę, która dostarczała mu wody do picia. Żywił się jedzeniem liofilizowanym, czyli odwodnionym. Jego kajak z zapasami ważył ponad pół tony. Arsoba powiedział, że w czasie rejsu bardzo tęsknił za domowym jedzeniem. "Zabrał ze sobą kilka słoiczków z domowymi konfiturami swojej żony, które jadł tylko w wyjątkowych sytuacjach, by w ten sposób je uczcić" - wyjaśnił. Kajakarz w czasie wyprawy nie miał szczególnych problemów ze zdrowiem. Najbardziej dokuczały mu problemy ze skórą - wysypka od słońca i słonej wody. Ma bardzo zniszczone ręce. Doba płynął na specjalnie dla niego zaprojektowanym, niezatapialnym, 7-metrowym kajaku poruszanym jedynie siłą rąk, bez żagla. Kontaktował się jedynie przez telefon satelitarny. Przetrwał na oceanie 5-tygodniowy sztorm, gdy siła wiatru dochodziła do 9 stopni w skali Beauforta i były 7-metrowe fale. Aleksander Doba to najbardziej doświadczony polski kajakarz. Po rzekach, morzach i oceanach kajakiem przepłynął ponad 70 tys. km opłynął samotnie Bałtyk, przepłynął z Polic do Narwiku, a w 2009 r. opłynął jezioro Bajkał. Doba zapowiedział, że po odpoczynku w Brazylii, chce kajakiem pokonać jeszcze 6 tys. km, płynąc wzdłuż wybrzeży Ameryki Południowej i Północnej do Waszyngtonu. © ℗ Podpis: PAP
Doba jest czwartym kajakarzem na świecie, któremu udało się pokonać Atlantyk. Dobił kajakiem do brzegu w miejscowości Acaran niedaleko miasta Fortaleze. Na kajakarza oczekiwali ambasador Polski w Brazylii Jacek Junosza-Kisielewski i przedstawiciele tamtejszej Polonii. Aleksander Doba wypłynął w samotny rejs 26 października 2010 r. z Dakaru w Senegalu. Przepłynął ponad 5,5 tys. km. Dziennie pokonywał od 50 do 80 km. Aleksander Doba: Stary człowiek i morze - Doba jest szczęśliwy i bardzo, bardzo zmęczony - powiedział Arsoba, który uczestniczył w powitaniu kajakarza. Jak wyjaśnił, Doba przez ostatnie dni wyprawy spał po dwie godziny na dobę. Cały czas wiosłował, a po cztery godziny dziennie obsługiwał ręczną odsalarkę, która dostarczała mu wody do picia. Żywił się jedzeniem liofilizowanym, czyli odwodnionym. Jego kajak z zapasami ważył ponad pół tony. Arsoba powiedział, że w czasie rejsu bardzo tęsknił za domowym jedzeniem. - Zabrał ze sobą kilka słoiczków z domowymi konfiturami swojej żony, które jadł tylko w wyjątkowych sytuacjach, by w ten sposób je uczcić - wyjaśnił. Kajakarz w czasie wyprawy nie miał szczególnych problemów ze zdrowiem. Najbardziej dokuczały mu problemy ze skórą - wysypka od słońca i słonej wody. Ma bardzo zniszczone ręce. Doba płynął na specjalnie dla niego zaprojektowanym, niezatapialnym, 7-metrowym kajaku poruszanym jedynie siłą rąk, bez żagla. Kontaktował się jedynie przez telefon satelitarny. Przetrwał na oceanie 5-tygodniowy sztorm, gdy siła wiatru dochodziła do 9 stopni w skali Beauforta i były 7-metrowe fale. Aleksander Doba to najbardziej doświadczony polski kajakarz. Po rzekach, morzach i oceanach kajakiem przepłynął ponad 70 tys. km opłynął samotnie Bałtyk, przepłynął z Polic do Narwiku, a w 2009 r. opłynął jezioro Bajkał. Doba zapowiedział, że po odpoczynku w Brazylii, chce kajakiem pokonać jeszcze 6 tys. km, płynąc wzdłuż wybrzeży Ameryki Południowej i Północnej do Waszyngtonu.
O Aleksandrze Dobie po raz pierwszy usłyszałem kilka lat temu, gdy internet obiegła wiadomość, że pewien sześćdziesięciokilkuletni pan z Polski po raz drugi samotnie pokonuje kajakiem Atlantyk. W ostatnim czasie dokonał tego ponownie, w dodatku znacznie trudniejszym, północnym szlakiem. Miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z tym wybitnym podróżnikiem, które promowało nadchodzący film Happy Olo – pogodna ballada o Olku Dobie. 8109 kilometrów, 2640 godzin spędzonych na oceanie, 550 wypitych kaw i 11 zrzuconych kilogramów – to kilka najciekawszych statystyk podsumowujących wyprawę zakończoną 3 września 2017 roku. Trasa trzeciej transatlantyckiej przeprawy prowadziła z Barnegat Light w amerykańskim stanie New Jersey do portu La Conquent we Francji i stanowiła powtórkę nieudanego, ubiegłorocznego rejsu, który zakończył się przedwcześnie ze względu na problemy techniczne. Tym razem również nie obyło się bez trudności, z których największymi były liczne sztormy napotkane na oceanie, wiatr utrudniający dostanie się na upragniony prąd morski Golfsztrom, a także uszkodzony ster siedmiometrowego kajaku, którego naprawa była możliwa tylko dzięki pomocy przepływającego nieopodal statku. Jednak pomimo przeciwności losu wyprawę udało się dokończyć, a Aleksander Doba zgodnie z planem na kilka dni przed swoimi 71. urodzinami stanął na suchym lądzie kontynentalej Europy. Chociaż trzecia wyprawa od początku określana była jako znacznie trudniejsza od poprzednich, to warto w tym miejscu przypomnieć także te wcześniejsze. W pierwszym przypadku trasa prowadziła z położonego w zachodniej Afryce Senegalu do Acarau w Brazylii (5350 kilometrów, 99 dni), w drugim – z Lizbony na Florydę (12 427 kilometrów, 167 dni). Osiągnięcia te pozwoliły przybliżyć postać popularnego “Ola” szerszej publiczności, a także zdobyć tytuł Podróżnika Roku 2015 amerykańskiego magazynu National Geographic. Dziś jego poczynania śledzą w internecie dziesiątki tysięcy ludzi, co było dla mnie bardzo widoczne, gdy obserwowałem postępy najnowszej wyprawy na Facebooku. Regularne aktualizacje statusu podróży, a także zdjęcia i mapy publikowane przez zespół „Olka” pozwalały dokładniej zrozumieć skalę tego przedsięwzięcia. Fakt ten zwraca uwagę na często pomijany aspekt podróżniczej działalności Doby, czyli niezwykle solidne i długotrwałe przygotowania jego wypraw, w które zaangażowany jest sztab ludzi i bez których końcowy sukces nie byłby możliwy. Każdorazowe wyruszenie na otwarty ocean wymaga bowiem setek porcji specjalnie przygotowanego jedzenia, precyzyjnych danych nawigacyjnych i meteorologicznych, a także szeregu instrumentów i urządzeń pozwalających na przetrwanie samotnego, kilkumiesięcznego rejsu. Sukces trzeciej i ostatniej transatlantyckiej wyprawy Doby stanowił idealne tło dla produkowanego od kilku lat filmu ukazującego jego doświadczenia. Fabularyzowany dokument „Happy Olo – pogodna ballada o Olku Dobie” zadebiutuje w wybranych kinach już 29 września 2017 roku i jak zapowiadają jego twórcy – zobrazuje niesamowitą historię, która zainspiruje widzów w każdym wieku. Zdjęcia z wyprawy: Joanna Konefał-Pycior, Robert Krawczyk
polak na kajaku przez atlantyk